Wszystkie wpisy, których autorem jest admin

Spotkanie w Nietążkowie

Na zaproszenie Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granicą Wschód-Zachód z Grodziska Wielkopolskiego 20-osobowa grupa dzieci z Polskiej Harcerskiej Szkoły Społecznej im. R. Traugutta w Brześciu przyjechała do gościnnego Nietążkowa, do przytulnego internatu Zespołu Szkół Ponadpodstawowych im. Jana Kasprowicza w Nietążkowie, którym kieruje Pani Arleta Adamczak.

Spotkanie w Nietążkowie (2 – 9 lipca 2022 r.) zaczęło się późnym sobotnim wieczorem wspólną kolacją rodziców, dzieci, opiekunów oraz organizatorów, kiedy do Nietążkowa dojechała ostatnia grupa uczestników. Celem spotkania było zorganizować letni odpoczynek dla młodych Polaków z Brześcia wraz z zapoznaniem się z niektórymi regionalnymi zabytkami Wielkopolski w okolicach Poznania zgodnie z planem, zaproponowanym przez dyrektorkę Arletę Adamczak. Nocleg był zorganizowany w internacie szkoły, a wyżywienie w stołówce tejże szkoły.

    Rozmowa podczas kolacji toczyła się na temat poszerzania współpracy w różnych dziedzinach edukacji i kultury. Ponieważ harcerską szkołę w Brześciu dotknęły represje w marcu 2021 r., skutkiem których było bezprawne zamknięcie Polskiej Szkoły w Brześciu przez państwo białoruskie, postanowiono wspomagać represjonowane rodziny, organizować dla dzieci ze szkoły z Brześcia zjazdy, spotkania oraz kolonie w Polsce, także kontynuować Program Stypendialny Stowarzyszenia dla absolwentów tej szkoły.

       W programie pobytu znalazły się wycieczki po miejscach związanych z osobami Adama Mickiewicza, Dezyderego Chłapowskiego, Józefa Wybickiego.

     Prawdziwą perłą ziemi poznańskiej jest Muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie jako Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu. Podczas swojego trzytygodniowego pobytu w roku 1831 w Śmiełowie, Adam Mickiewicz starał się przekroczyć granicę prusko-rosyjską w celu dołączenia do powstańców w Królestwie Polskim. Pobyt w Śmiełowie był inspiracją dla niejednego opisu, sceny czy postaci, ujętych w powstałym w latach 1832-1834 poemacie epickim „Pan Tadeusz”.

     Młodzież harcerska z Brześcia zwiedziła klasztor i kościółek św. Leonarda w Lubinie, początki którego sięgają XI w., w którym powstała część kroniki Galla Anonima. Zespół opactwa Benedyktynów został uznany za Pomnik historii na mocy Rozporządzenia Prezydenta RP z 9 grudnia 2009 r.

      Następnym zabytkiem, odwiedzonym podczas obozu dzieci z Brześcia był pałac w Racocie, który służył rezydencją prezydentów RP w latach 1921-1928. Odbyła się wycieczka do Poznania z przewodnikiem. Młodzież zwiedziła zamek cesarski, zapoznała się z historią zamku oraz odbyła tam sesję zdjęciową.

       Nie zabrakło spotkania z miejscową młodzieżą z zespołu Żeńcy Wielkopolscy, które miało wymiar artystyczny, a skończyło się ogniskiem oraz dyskoteką pod chmurką. W jednym z dni pobytu, dzieci kąpały się w basenie w Kościanie, a w drugim spędziły czas w agroturystycznym Wesołym Ranczo ze zwierzętami domowymi, gdzie później miały piknik z pysznymi domowej roboty kiełbaskami oraz ciastem.

        Polscy harcerze z Brześcia przyszykowali koncert pieśni i wierszy patriotycznych, z którym wystąpili w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Nietążkowie, a także zaśpiewali na sali wiejskiej w Nietążkowie. Każdy koncert został odebrany z wielkimi brawami.

        Składamy serdeczne podziękowanie Motocyklowemu Stowarzyszeniu Pomocy Polakom za Granicą Wschód-Zachód z Grodziska Wielkopolskiego za możliwość przyjazdu dzieci z rodzicami na ziemię poznańską, za gościnność, za wsparcie w najtrudniejszym czasie.

         Z całego serca dziękujemy pani dyrektor Arlecie Adamczak za okazane serce oraz fachowy program odpoczynku dla polskich dzieci z Brześcia.

Anna PANISZEWA

Rajd Andersa OKIEM Ryszarda z Australii

Drodzy Członkowie Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granica Wschód-Zachód im. Rotmistrza Witolda Pileckiego, Przyjaciele Drodzy, Drodzy Czytelnicy,

Dziesięć dni minęło od mojego powrotu do Sydney z Rajdu Im. Generała Andersa do Włoch.
Już czas naglił do Rodziny, pracy, obowiązków. Aczkolwiek czyż nie jest naszym obowiązkiem Polaka zamieszkującego nawet daleko of Kraju świadczyć o naszym pochodzeniu , o Polskości, pochylić czoła nad grobami Tych którzy złożyli na ołtarzu najwyższa cenę, swoje życie dla wolności przyszłych pokoleń a o która to wolność ciągle trzeba zabiegać.

Ach te obowiązki, rutyna, najpierw ja ustalamy żeby następnie ja przerwać, zrobić cos ponad to.
I to właśnie zrobiłem . Po otrzymaniu emaila oraz po odbyciu telefonicznej rozmowy z Rafałem już wiedziałem ze polecę, wezmę udział w kolejnym Rajdzie Stowarzyszenia Wschód-Zachód
(Poprzednio Rajd na Białorusi w 2019 roku, niezapomniane wrażenia. Był to Rajd miejscami urodzin Traugutta, Mickiewicza, Kościuszki, Moniuszki, Niemena).
Tym bardziej ze granice naszego kraju osiedlenia, Australii otworzyły się i ta możliwość stała się faktem.

Pierwszym etapem mojego pobytu w Ojczyźnie było kilka dni spędzonych w ośrodku Ostoja-Chobienice gdzie Rafał zaprosił przyjaciół na tzw. Uczta Duchowa z okazji jego 60-tych urodzin.
Niezapomniane chwile.
Z siostrą moją Renatą kilka dni w tymże otoczeniu również niezapomniane.

Zbliża się start Rajdu 15 maja AD 2022. Pierwsze moje niepokoje jak to będzie na motocyklu szybko się rozwiały, potrzeba kierowcy do prowadzenia technicznego samochodu Rajdowego.
Jazda około 7000 km po prawej stronie drogi w samochodzie z ręczna skrzynia biegów okazała się całkiem możliwa.

Czas spędzony razem z Rafałem jako pilotem dal nam szanse na długie Polaków rozmowy o wielu interesujących nas sprawach. Niezapomniane chwile.

Naszym , Rafała i moim, pierwszym etapem był odcinek z Grodziska Wlkp. do Szklarskiej Poręby gdzie zjechali się wszyscy uczestnicy Rajdu, 24 osoby.
Trzy małżeństwa na wygodnych jednośladach, dwóch kierowców na tzw. trajkach (dwa kola z przodu lub z tylu) i reszta to indywidualni kierowcy motocykli no i mój/nasz tzw. wspierający
wehikuł.

Na obiedzie w Szklarskiej siedzę obok Adama, rodem ze Szczecina, po chwili rozmowy okazuje się ze z tej samej dzielnicy naszego miasta oraz znający moja koleżankę z klasy LO nr 6.
Po chwili rozmawiam z Ewą z ogólniaka po wielu latach przerwy. Co za zbieg okoliczności.

Na stronie www.wschod-zachod.org.pl znajdziemy dzienny opis Rajdu ze zdjęciami. Zapraszam.

Ograniczę się więc do mojego krótkiego zarysu Rajdu Im. Generala Andersa.

Byliśmy z wizytą na każdym z czterech Cmentarzy Żołnierzy II Korpusu poległych w walce o Wolność Nasza i Wasza, tzn. Monte Cassino, Casamassima, Bologna, Loreto.
Cmentarze utrzymane w wielkim ładzie, chociaż imiona Żołnierzy na ich krzyżach wyblakłe , potrzebujące opiekuńczej ręki i farby. Tu ukłon w stronę Urzędu d/s Kombatantów.
Na w/w Cmentarzach nasz Kapelan Rajdu, motocyklista, Ksiądz Krzysztof odprawiał Mszę Św. za dusze poległych żołnierzy, było to niezapomniane, zasługują na to w pełni.
Dziękujemy Tobie Krzysztof.

Dodam, że w mieście Acquafondata uczestniczyliśmy w uroczystościach rocznicowych Bitwy pod Monte Cassino z udziałem córki Generała, Pani Anny Marii Anders, piastującej obecnie stanowisko Ambasadora RP we Włoszech oraz Pana Jana Józefa Kasprzyka, Szefa Urzędu d/c Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Uroczystości odbywały się z udziałem Kompanii Honorowej WP z Bydgoszczy, Harcerzy z Hufca Opole im. Rotm. W. Pileckiego, miejscowych władz miasta, kilku już wiekowych Weteranów oraz
z naszym ma się rozumieć udziałem, przy wystawieniu pocztu ze Sztandarem Stowarzyszenia Wschód-Zachód. Dzieci również było pod dostatkiem.
Uroczystość ta pozostanie w naszej pamięci na zawsze.

Powiem ze Rajd nasz Im . Gen. Andersa mógłby równie dobrze być nazwany pielgrzymka Stowarzyszenia do Włoch , ponieważ odwiedziliśmy niezliczona ilość Katedr, Kościołów, miejsc
bliskich naszej wierze katolickiej.
Na liście tej były Bazylika Sw. Piotra w Rzymie, Bazylika Sw. Antoniego w Padwie, Katedra w Orvieto, Sanktuarium w ad Rupes, kosciol ks. Dolindo Ruotolo w Neapolu, San Giovanni Rotondo z grobem Sw. Ojca Pio.

Wspomnę tylko o zwiedzaniu Pompeii oraz słynące z greckich i rzymskich zabytków na Sycylii , Agrigento i Syracusa ( miejsce urodzenia Archimedesa ).

Sycylia to w ogóle temat, zasługujący na osobny artykuł. Spędziliśmy tam 5 dni, 2 w Palermo i 3 dni w Catania. Podam tylko ze jechaliśmy z Rafałem przez miejscowość o nazwie Capone,
znana z filmu The Godfather, ze na Sycylii nie koniecznie obowiązują zasady ruchu drogowego, ze średnia powierzchnia mieszkania w Palermo to 90 m2, ze latem przy temperaturach powyżej 40 stopni dzieci maja 4 miesiące wakacji oraz ze zamożności ludzi nie widzi się za zewnątrz , patrząc na elewacje budynku a co wewnątrz to zdumiewa.
Dodam ze w Palermo na starym mieście znajduje się 200 kościołów, odwiedziliśmy kilka.
Wulkan Etna, ziejący ogniem z krateru również był na naszej liście . Taormina w drodze z Catania to Messina na prom to kolejne piękne miasto na wschodnim wybrzeżu wyspy.
Wjazd na górę do miasta wymagający dla motocyklistów. Wszyscy zdali egzamin na medal. Nawet ja dzięki uprzejmości Krzysztofa jechałem na jego HD na Sycylii.

W drodze powrotnej z Sycylii, spędziliśmy dzień w Rimini oraz zajechaliśmy do San Marino.

Jedna z refleksji po pobycie we Włoszech jest ogrom zachowanego dziedzictwa i bogactwa poprzednich pokoleń dla kolejnych ma sie rozumieć.
Jak to się ma do zachowanego dziedzictwa i bogactwa Polaków po zniszczeniach, grabieżach, mordach Wojen Światowych to wiemy, gdzie każde z pokoleń zaczynało od nowa lub emigrowało w poszukiwaniu lepszego, łatwiejszego życia ( vide autor ).

W Warszawie uległo zniszczeniu 850 zabytków kategorii zerowej, takie jak Zamek Królewski x 850, to nie wyobrażalne , nie mówiąc o zawartości tychże wywiezionych przez Niemców
w 40 000 wagon po upadku Powstania do Niemiec. Kiedy otrzymamy zwrot tegoż włącznie z reparacjami za celowe zniszczenia to pytanie ciągle dręczy .
Właśnie obchodzimy rocznice mordu na Profesorach UJK we Lwowie, to osobny rozdział o ludobójstwie elit Polskich w WWII.

Ostatnia noc Rajdu w Pałacu na Wodzie koło Jeleniej Góry. Tam komfort hotelu i śniadanie dużej klasy jak można było oczekiwać po Polskiej gościnności.

Zegnamy się kolejnego dnia rano z rozjeżdżającymi się przyjaciółmi do domów. Cześć z nas odjechała poprzedniego dnia prosto z Czech, było im bliżej do centrum Polski.

Dziękuję Tobie Rafale i zespołowi za zorganizowanie Rajdu Im. Gen. Andersa.
Dziękuję Wam drodzy przyjaciele, uczestnicy Rajdu za wspólne przeżycia które pozostaną w pamięci na zawsze.

Mam nadzieje do następnego razu, Rafal, Bronek, Krzysztof, Adam, Slawek, Pawel, Grzegorz, Adam, Slawek, Wieslaw, Darek , Zdzislaw , Tomek …….

Wasz Ryszard, Sydney, Australia

cc. Nasze Pismo, Tasmania
Puls Polonii, Sydney
Klub Gazety polskiej, Sydney, facebook

RAJDU im. Gen Władysława Andersa – Włochy Sycylia 2022 (15 maja – 4 czerwca)

SPRAWOZDANIE Z RAJDU

Rajd Im. Gen. Władysława Andersa do Włoch i Sycylii już za nami. Przejechaliśmy, w zależności kto w jakim miejscu Polski mieszka, od 6500 do 7500 km. Zrealizowaliśmy cały założony program.

Byliśmy na wszystkich czterech polskich cmentarzach wojennych żołnierzy ll Korpusu (BOLONIA, CASAMASSIMA, LORETTO, MONTE CASSINO) oraz uczestniczyliśmy w rocznicowych uroczystościach zwycięskiej bitwy pod Monte Cassino z udziałem córki gen. Władysława Andersa, pani Anny Marii Anders, która aktualnie piastuje stanowisko Polskiego Ambasadora we Włoszech.

Czuliśmy się wyjątkowo patrząc na nasz Sztandar Stowarzyszenia z wizerunkiem Rotmistrza Witolda Pileckiego w sąsiedztwie Sztandaru Wojska Polskiego i słuchając pieśni „Czerwone Maki na Monte Cassino” w wykonaniu Orkiestry Wojskowej z Bydgoszczy.

Oprócz miejsc związanych z gen. Andersem i bohaterskimi żołnierzami ll Korpusu, odwiedzaliśmy po drodze ważne miejsca związane z naszą wiarą katolicką, jak Watykan, Orvieto, San Giovanni Rotondo, Manopello czy Loretto. Mieliśmy ze sobą kapelana na motocyklu, księdza Krzysztofa, który w tych wszystkich ważnych miejscach odprawił Msze Święte.

Oprócz tych chwil „dla ducha” mieliśmy również sporo chwil „dla ciała”.

Jesteśmy pod wrażeniem Sycylii, zarówno w wymiarze urokliwych miejsc, jak również zasad tam panujących.

Pierwsze informacje naszego przewodnika w Palermo były o tym, żebyśmy wiedzieli, że kierujący pojazdami nie znają przepisów ruchu drogowego i podstawową zasadą jest patrzenie w oczy kierowcom, z którymi nasze tory jazdy się przecinają. Można w ten sposób dość łatwo odczytać intencje innych kierowców. Sycylijczycy znaki drogowe traktują tylko jako sugestię, a nie coś obowiązkowego. Natomiast piesi nie mają żadnych praw na drodze, aby nie spowalniali ruchu pojazdów.

Mógłby ktoś pomyśleć, że przy takich zasadach jest bardzo dużo wypadków. Na szczęście jest odwrotnie. Poważnych wypadków prawie nie ma. Zdarzają się jedynie drobne, niegroźne stłuczki. Co ciekawe – my, zdając sobie sprawę z tych zasad, nie czuliśmy dyskomfortu zarówno jako kierowcy, jak i piesi.

Niezapomniane wrażenie pozostawiła Etna. Ta potężna góra wznosząca się na wysokość 3350 m npm, ziejąca ogniem i ciągle wypluwajaca że swojego wnętrza rozrzażone skały i popioły, na każdym musi zrobić wrażenie. Było to dobrze widać nocą.

Kolejną zasadą, którą można było zobaczyć w Palermo, jest nie pokazywanie zamożności na zewnątrz. Widać to chociażby po kontraście wyglądu budynków. Wiele z nich wygląda na zewnątrz skromnie lub nawet biednie, a dopiero wewnątrz nich widać bogactwo właścicieli.

Na końcu rajdu uczestnicy zwracali uwagę na to, że nie mieliśmy żadnych konfliktów międzyludzkich przez całe trzy tygodnie, a wręcz przeciwnie: panowała atmosfera wzajemnej troski o siebie i chęć pomagania innym. I tu przypomina się nieśmiertelna zasada: „Nieważne gdzie, ważne z kim”. To miłe być w takim towarzystwie, gdzie człowiek po prostu dobrze się czuje, a czas zbyt szybko mija.

W Rajdzie wzięły udział 24 osoby. Wśród nich były cztery wspaniałe małżeństwa motocyklowe. Resztę stanowili mężczyźni. Dwóch kolegów jechało na tzw. Trajkach. Zadziwiająco dobrze dawali radę, nawet przeciskając się w miejskich korkach.

O tym jak ważny był ten Rajd niech świadczy to, że jeden z uczestników, członek naszego Stowarzyszenia przyleciał specjalnie do Polski aż z Sydney (!), spędzając ponad 20 godzin w samolocie podczas podróży z drugiego końca świata.

Dziękuję wszystkim Uczestnikom Rajdu za dawanie przykładu Polaka jako szlachetnego człowieka, na którego zawsze można liczyć.

Dziękuję naszym Rodakom, którzy na stałe lub tymczasowo mieszkają we Włoszech i byli naszymi przewodnikami w ważnych miejscach. Są oni świetnymi, nieformalnymi Ambasadorami naszej Ojczyzny – jakże ważnymi dla szerzenia dobrego imienia Polski i budowania mostów między Polakami.

Wdzięczny Rafał Lusina Komandor Rajdu

Dzień 1: W dniu 15 maja wyruszył Rajd Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granicą Wschód-Zachód im. Rotmistrza Witolda Pileckiego do Włoch – sygnowany im. Generała Władysława Andersa. Dzisiaj planujmy dojechać do Villach w Austrii!

Dzień 2: Kolejny dzień rajdu. Uczestnicy podzieleni na dwie grupy. Jedna zmierzała do Wenecji a później do Padwy. Druga grupa tylko do Padwy. Dzisiaj we mszy świętej prosiliśmy o błogosławieństwo i łaski dla naszego kapelana ks. Krzysztofa w 35 jubileuszu kapłaństwa.

Dzień 3: Dzisiaj 450 km za nami a łącznie Ok.1800 km. Przejechaliśmy z okolic Padwy przez Orvieto do przecudnego miejsca Castel s. Elia przy sanktuarium Matki Boskiej Skalnej. Po drodze zajechaliśmy do muzeum i salonu Ducati.Jechaliśmy drogami przez małe urokliwe włoskie miasteczka i wioski w otoczeniu gajów oliwnych, przeogromnych winnic i cyprysów sięgających nieba

Dzień 4: Dzień czwarty. Dzisiaj zgodnie z planem dotarliśmy do Rzymu i Watykanu. Dzięki pomocy ks. Tomasza mogliśmy poza kolejką wejść do bazyliki, odwiedzić grób św. Jana Pawła II, uczestniczyć we mszy świętej i obejść wnętrza bazyliki słuchając bardzo ciekawych informacji o historii powstania tej świątyni. Później spacer po Rzymie, włoska pizza i lody. Przeciskając się przez ogromne korki dotarliśmy na nocleg.Jedna Pani chciała zapisać to co mówił ks. Kanonik z Bazyliki:We wstępie do Mszy św. Ksiądz Kanonik powitał grupę pielgrzymów, którzy na motocyklach przybyli do serca naszej wiary którym jest bazylika św. Piotra. Życzył wszystkim aby wizyta w tym świętym miejscu przynosiła obfite owoce Stowarzyszeniu i w życiu osobistym i rodzinnym każdego z Was.W homilii nawiązując do Ewangelii powiedział że nasza moc do miłowania braci bierze się z doświadczenia miłości Chrystusa, jej darmowości i miłosierdzia. Tak jak latorośl nie może wydać owoców jeśli nie trwa w winnym krzewie tak i nasze miłowanie braci będzie bezowocne jeśli nie będziemy wiernie trwać przy Chrystusie w modlitwie, słuchaniu Słowa Bożego w uczestnictwie w sakramentach i pełniemiu uczynków miłosierdzia.

« 1 z 2 »

Dzień 5: Baaardzo wyczerpujący. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy w kierunku Monte Cassino, aczkolwiek głównym punktem była miejscowość Aquafondata, gdzie przy Pomniku powstałym na miejscu cmentarza polowego 2 Korpusu Polskiego w dniu dzisiejszym odbywała się uroczystość uczczenia w78 rocznicę walk o masyw Monte Cassino – Aquafondata była na szlaku Polowego Ośrodka Zaopatrywania dla Korpusu 2. Na uroczystości było wielu gości z Polski, miejscowe wladze samorządowe. Orkiestra Wojska Polskiego z Bydgoszczy uświetniła tę uroczystość. Poczet sztandarowy naszego Stowarzyszenia również brał udział. Następnie pojechaliśmy na Monte Cassino, gdzie kapelan rajdu przy ołtarzu polowym odprawił mszę św.Po południu – sprawdzaliśmy nasze umiejętności w zatłoczonym i zaśmieconym Neapolu, no i udało się bezkolizyjnie. Z przewodniczką odwiedziliśmy Katedrę, gdzie przechowywana jest krew św. Januarego, cudownie się upłynniająca i kościół – miejsce, gdzie żył i pochowany został ojciec Dolindo. Po czym zajechaliśmy na nocleg.

Dzień 6: Z Neapolu kilkoro uczestników wyruszyło w kierunku Wezuwiusza. Jednak ze względu na odbywające się tam zawody nie udało się zajrzeć do krateru. Kilku podziwiało Amalfi, wpisane na listę UNESCO. Pozostali pojechali na śniadanie do Sorento a następnie do stanowiska archeologicznego w Pompejach, gdzie oczekiwała na nas przewodniczka Pani Małgosia Sobolewska. Pani Małgosia szczegółowo zapoznała nas z historią Pompejów, miasta, które za czasów Cesarstwa rzymskiego zniknęło na skutek erupcji Wezuwiusza. Po czym przejechaliśmy do Katedry Matki Boskiej Różańcowej Pompejańskiej, gdzie nasz kapelan odprawił mszę św. Na nocleg do Castello dojechaliśmy w urokliwe miejsce. Motocykle parkowały w gaju oliwnym.

« 2 z 2 »

dzień 7:Niedziela. Dzień rozpoczynamy mszą św. w sąsiadującym z hotelem, gaju oliwnym, w tle widoczny Wezuwiusz. Po śniadaniu ruszamy do Reggio Calabria, przemierzając 460 km . Pogoda i atmosfera rajdowiczów ciepła. Znaleźliśmy się w „czubku buta”. Wieczorny spacer promenadą nadmorską przyniósł dobry sen.

Dzień 8: Z Reggio Calabria promem do Mesyny a następnie ruszyliśmy promenadą nadmorską podziwiając piękne widoki „wyspy słońca” do stolicy Sycylii, Palermo. Po ok.3 godzinach wjechaliśmy na autostradę, przemierzając niezliczoną ilość tuneli. Jak zaobserwowaliśmy wiele autostrad znajduje się na estakadach.

Dzień 9: Plaża i zwiedzanie Palermo. Przewodnik oprowadził nas po starówce, gdzie znajduje się druga co do wielkości w Europie, Opera, ogromna katedra pw. Wniebowzięcia NMP z bocznym ołtarzem św. Rozalii, patronki Palermo, ogromną ilością tratorii i restauracyjek. Kamienice, które mijaliśmy nie robiły zbyt dobrego wrażenia na zewnątrz, jednak za tymi obskurnymi elewacjami kryją się wypasione wille, restauracje itp. Przewodnik wspomniał o wczorajszym święcie, gdzie obchodzono smutną 30 rocznicę zamordowania sędziego Falcone, który odważnie, okazało się zbyt odważnie rozpracowywał sycylijską mafię. Przewodnik swoimi opowieściami o życiu tutejszego społeczeństwa dostarczył wielu wrażeń. Zachęcamy do odwiedzenia tego miejsca.

Trasa z Palermo do hotelu w okolicach Katanii, z widokiem na Etnę. Po drodze zwiedzaliśmy Agrigento – Ogromne stanowisko archeologiczne ze starożytnymi świątyniami sprzed 2 tys.lat.

Dzień 11: Dzisiaj zdobywamy Etnę. Do wysokości mniej więcej 1900m n.p.m jedziemy na motocyklach, następnie kolejką wjeżdżamy na ok. 2500m n.p.m i większość z nas stąd podziwia obecnie dymiący wulkan. Kilku odważnych Rajdowiczów wyruszyło pieszo wyżej. Zaszli dalej niż dojeżdżają samochody terenowe z turystami. Krajobraz nietuzinkowy, wokół raczej czarno. Aczkolwiek u podnóża Etny znajdują się miasteczka i wioski zamieszkałe przez Sycylijczyków. Obecnie wieczorem widoczny jest jęzor ognia, wydobywający się z krateru. Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy to urokliwe miasteczko wschodniego wybrzeża – Taormina z pozostałościami teatru rzymsko-greckiego i z przepięknymi widokami na zatokę Naxos. Pełni wrażeń wróciliśmy do hotelu.

Dzień 12: Dzisiaj głównym celem Syrakuzy. Malownicza miejscowość z parkiem archeologicznym Archimedesa. Później było Noto, Augusta i piękna Katania, wpisana na listę UNESCO. Wszyscy szczęśliwie wrócili do hotelu, w którym jesteśmy trzecią dobę. Przepiękne widoki – góry, morze i tak na przemian. Między tymi widokami duże połacie upraw oliwek, cytryn, pomarańczy, mandarynek, pistacji, melonów, granatów, winogron. To wszystko udało nam się zobaczyć przemierzając kilometry wąskimi, krętymi drogami Sycylii. Obecnie wszystko co może, to kwitnie, więc jest bajecznie kolorowo. Jesteśmy szczęśliwi, że było nam dane tak dużo zobaczyć. Uczestnicy wspaniali, co czyni dobrą atmosferę rajdu. Wyjątkową osobą jest nasz lekarz rajdowy, kolega Ryszard, który przyleciał z Sydney do Polski, aby uczestniczyć w rajdzie. W trakcie rajdu zorganizowany był „wieczór australijski”. Kolega Ryszard przedstawił nam na slajdach, że są tam również nasi rodacy, którzy pamiętają polskich bohaterów i obchodzą z czcią wydarzenia historyczne, organizując m.in. też rajdy. Piątek – ostatni dzień na wyspie. Jeździmy już prawie „po sycylijsku” Od jutra zaczynamy kierunek zwrotny.

« 1 z 2 »

Dzień 13: Po śniadaniu startujemy z hotelu w Casamassima na cmentarz oddalony 11 km. Na cmentarzu jest 440 grobów polskich żołnierzy ll Korpusu.Dalej jedziemy 170 km do miejscowości Monte Sant Angelo. Na wysokości około 750 m npm znajduje się Sanktuarium- Grota Św. Michała. Z miasteczka urokliwy widok na morze i doliny wokoło.Po dojechaniu do miejsca noclegu San Giovanni Rotondo i zakwaterowaniu udajemy się do Sanktuarium ojca Pio. Nasz Kapelan odprawia Mszę Świętą w starym kościółku o. Pio a potem udajemy się na zwiedzanie Sanktuarium z przewodniczką panią Beatą Grzyb. Jesteśmy poruszeni wiedzą pani Beaty na temat o. Pio.Do naszej grupy zwiedzania dołączyła sympatyczna para Polaków z Wilna. Zaprzyjaźniliśmy się z nimi i wymieniliśmy kontaktami.

Dzień 14: Po śniadaniu o startujemy do Manopello o 8.45. Pierwszy odcinek 210 km. Pragniemy, aby nasz kapelan odprawił Mszę Świętą w kościele w Manopello, w którym jest chusta z odbitą twarzą Jezusa. Wszystko nadzwyczaj szczęśliwie się układa. W Manopello, ku naszemu zaskoczeniu spotykamy ojca Mariana Polaka z Krakowa, który pracuje tam od 2 lat. Kolejna wspaniała Msza Święta. Dalej udajemy się do naszego dzisiejszego hotelu San Remo położonego tuż przy plaży. Do przejechania około 100 km. Odpoczywamy i kąpiemy się w cieplutkiej wodzie Adriatyku.

« 1 z 2 »

Dzień 15: Po wypaśnym śniadaniu, nawet jajecznica była (byliśmy naprawdę zaskoczeni) ruszamy do Loretto. Pierwszy punkt to Polski Cmentarz Wojenny. Poznaliśmy tutaj małżeństwo z Lublina na motocyklu. Byli rozentuzjazmowani naszą grupą. Chcieli kontakt, aby wiedzieć o przyszłych rajdach Stowarzyszenia. Na cmentarzu wspólnie się modliliśmy i śpiewaliśmy Mazurek Dąbrowskiego.Dalej udaliśmy się do Loretańskiej Bazyliki, gdzie w jednej z kaplic mieliśmy Mszę Świętą (dzisiaj w intencji rodziny Ryszarda). Następnie zwiedziliśmy Bazylikę z Domkiem Maryi przeniesionym z Nazaretu.Kolejny punkt programu to San Marino. Pospacerowaliśmy po starówce i co nieco przekąsiliśmy. I na koniec dojazd do hotelu przy plaży w Rimini. Obawialiśmy się, że woda może być cieplutka. I niestety okazało się to prawdą

Dzień 16: Po śniadaniu wskakujemy na motocykle i ruszamy w kierunku Polskiego Cmentarza Wojennego w Bolonii. Mamy tam zaplanowaną Mszę Świętą.Dalej jedziemy do noclegu. Tym razem dla odmiany w górach. Śpimy niedaleko jeziora Garda. Śpimy w pensjonacie w Molinie z pięknym widokiem na dolinę. Po zakwaterowaniu cześć grupy postanawia jeszcze dokręcić trochę kilometrów (przejechaliśmy już 300 tego dnia) udając się do Świątyni zawieszonej na skale – Sanktuarium Madonna della Corona. Pokonujemy kolejne 100 km krętymi górskimi drogami.

Dzień 17: Wstajemy skoro świt, gdyż okazało się, że jeden z motocykli jest niezdolny do jazdy i trzeba go załadować na busa. Poszło sprawnie i ruszamy na nasz przedostatni odcinek rajdu. Do pokonania mamy 610 km. Piękna widokowo trasa przez Alpy. Nocleg mamy w Czechach. Miejsce noclegu okazuje się spartańskie ale wita nas bardzo sympatyczna pani. Zajmujemy pokoje organizujemy ognisko. Przeżywamy wspaniały wieczór przepleciony głębokimi rozmowami i śpiewem. Po raz kolejny okazuje się, że do czerpania szczęścia nie są potrzebne komfortowe warunki.

Dzień 18: Rajd dobiega końca. Do Polski pozostało nam ok. 300 km. Część z nas postanawia, że chce już dzisiaj dotrzeć do domów. Serdecznie wzajemne podziękowania za trzy tygodnie pełne emocji. Mamy poczucie, że ten czas był bardzo wartościowy. Na długo pozostaną nam w sercach miejsca związane z bohaterskimi walkami „Za wolność Wasza i Naszą” żołnierzy gen. Andersa oraz niezwykle urokliwa Sycylia. Słyszy się głosy, że przyjadą tam z rodziną.Przed wyjazdem Msza Święta Dziękczynna za udany rajd.

IV rajd poświęcony Powstańcom Wielkopolskim

27 grudnia 1918 r. rozpoczęło się zwycięskie Powstanie Wielkopolskie, celem którego było przyłączenie Wielkopolski do odradzającej się Rzeczypospolitej Polskiej. Powstanie wybuchło na ulicach Poznania po przyjeździe pianisty Ignacego Paderewskiego i rozpowszechniło się na poszczególne miejscowości Wielkopolski, skierowano było przeciwko Niemcom, które mimo porażki w pierwszej wojnie światowej nie wycofywały swoje wojska z polskiej ziemi. To budziło obawę o pozostanie tego regionu w granicach Niemiec. W wyniku zbrojnej walki do 15 stycznia była wyzwolona praktycznie cała Wielkopolska. 16 lutego został zawarty rozejm w Trewirze, ale potyczki jeszcze trwały do czerwca 1919 r. Traktat Wersalski potwierdził włączenie Wielkopolski do Państwa Polskiego.

W poszczególnych miejscowościach Wielkopolski podczas powstania trwały zacięte i krwawe walki. W Szamocinie, Chmielnikach, Grojcu Wielkim, Inowrocławiu, Łomnicy, Rawiczu, Kopanicy, Radwankach, Chodzieży, Paterkach, Sarnowie oraz wielu innych miastach i wsiach są miejsca związane z bitwami oraz potyczkami powstańców o zachodnie granice odradzającej się Polski. Dowódcami powstania byli gen. bryg. Stanisław Taczak, gen. broni Józef Dowbor-Muśnicki, a także miejscowi aktywiści. Straty powstańcze – to blisko 2,5 tys. zabitych oraz blisko 6 tys. rannych.

Motocyklowe Stowarzyszenie Pomocy Polakom za Granicą Wschód Zachód z Grodziska Wielkopolskiego po raz czwarty zorganizowało Rajd poświęcony Powstańcom Wielkopolskim. Ponieważ miejsc pamięci Powstania Wielkopolskiego jest dużo, postanowiono każdego roku odwiedzać kolejne miejsca walk oraz mogiły powstańców, upamiętniając ich bohaterstwo oraz zastanawiając się nad przyczynami oraz składnikami zwycięstwa Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 r.

IV rajd poświęcony Powstaniu Wielkopolskiemu odbył się w dniach 15 – 17 października 2021 r.

Uczestnicy rajdu zjechali się z różnych miast oraz wsi Polski do gościnnego Dworku Róża Poraja w Budzijewie. Przy kolacji zostały omówione plany rajdu. Byli obecni także motocykliści z Rajdu Katyńskiego. Duchownym przewodnikiem rajdu został ks. Kan Krzysztof Miękina, który 20 lat wspierał wiernych w Miorach na Białorusi, a w związku z represjami zmuszony był opuścić Białoruś.

Trasa tegorocznego rajdu mieściła się w trójkącie Rogoźno – Chodzież – Wągrowiec. Pierwszy przystanek rajdu – to cmentarz w Rogoźnie, gdzie znajduje się zbiorowa mogiła powstańców wielkopolskich. Po wprowadzeniu sztandaru Stowarzyszenia Wschód-Zachód przez poczet motocyklistów przy grobie został złożony wieniec oraz zapalone znicze. Ksiądz Krzysztof przewodniczył wspólnej modlitwie za poległych powstańców, potem wszyscy odśpiewali Hymn Polski.

Także uroczyście przebiegał ceremoniał na cmentarzu w Budzyniu, gdzie przybyli przedstawiciele miejscowej władzy, którzy również brali udział we wspólnym śpiewaniu Roty i zaprosili delegację rajdu do Izby Pamięci Ziemi Budzyńskiej. Tam dyrektorka Muzeum przybliżyła miejscowe wydarzenia z okresu walki o niepodległość Polski podczas powstania.

Bracia Antoni i Wiktor Skotarczakowie stali na czele powstańców. 5 stycznia 1919 r. Budzyń został wyzwolony. Niemcy kilkakrotnie spróbowali odbić Budzyń, ale także bezskutecznie. W wyniku walk powstańcy z dowódcą Leonem Napieckiem zdobyli samochód pancerny wyposażony w ciężkie karabiny maszynowe.

Motocykliści odwiedzili także muzeum motoryzacji w Budzyniu, gdzie zobaczyli kopię samochodu pancernego, zdobytego podczas potyczki na wzgórzu Okręglik przez powstańców, dowodził którym Leon Napiecek. Samochód ten był później wykorzystywany w walkach powstańczych oraz wojnie polsko-bolszewickiej, także powstaniu śląskim, a Leon Napiecek został odznaczony orderem Virtuti Militari.

Droga rajdowców szła także do Chodzieży, gdzie na cmentarzu znajduje się zbiorowa mogiła  miejscowych patriotów, którzy oddali swoje życie za niepodległość Polski. Tutaj 8 stycznia 1919 r. rozpoczęła się bitwa o Chodzież. Powstańcy zaatakowali niemieckie wojska z kilku stron, nadciągały się cały czas posiłki z pobliskich miejscowości. Niemcy wycofali się w kierunku dworca kolejowego, żeby pociągiem uciec do Piły. Bitwa przy dworcu zakończyła się zwycięstwem powstańców, miasto zostało wyzwolono od niemieckich wojsk.

Rajdowcy uczcili pamięć powstańców, złożyli wieniec i zapalili znicze, pomodlili się przy ich mogile. W Chodzieży w centrum miasta znajduje się także tablica poświęcona powstańcowi Józefowi Raczkowskiemu – dowódcy chodzieskiego oddziału straży ludowej, śmiertelnie rannego w bitwie przy dworcu kolejowym, a także Pomnik Wdzięczności za Wolność. Te miejsca pamięci też zostały uczczone przez motocyklistów ze Stowarzyszenia.

Jednym z ważnych miejsc na Szlaku Powstania Wielkopolskiego na ziemi chodzieskiej jest most na Noteci koło Szamocina. Tutaj na miejscu akcji pod dowództwem porucznika Włodzimierza Kowalskiego odbicia mostu 10 stycznia 1919 r. i jego spaleniem w celu niedopuszczenia przemieszczenia wojsk niemieckich wdzięczni potomkowie postawili dwa kamienie upamiętniające to wydarzenie.

Dalsza trasa rajdu przebiegała przez Wągrowiec. Tutaj w zabytkowym kościele pw. Wniebowzięcia NMP odbyła się Msza Święta w intencji powstańców wielkopolskich z ceremoniałem wniesienia sztandaru Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom za Granicą Wschód – Zachód im. Rotmistrza Witolda Pileckiego.

Następnego dna rajdowcy odwiedzili kościół pw. Świętego Wojciecha oraz kamień Św. Wojciecha znajdujący się nieopodal kościoła.

Na zakończenie rajdu członek Stowarzyszenia Zdzisław Serwatka zaprosił uczestników rajdu na zwiedzanie S z o.o. Serpol-Cosmetics, prezesem zarządu której jest. Firma produkuje kosmetyki. Wycieczka po salach produkcji oraz pakowania produktów firmy okazała się bardzo ciekawym doświadczeniem poznania sukcesu Polaka z Wielkopolski, który stworzył praktycznie samowystarczający proces produkcyjny i zatrudnia 600 osób. Wszyscy uczestnicy rajdu dostali prezenty w postaci kosmetyków firmy.

Tym współczesnym akcentem sukcesu wielkopolanina może być podsumowany Rajd Stowarzyszenia poświęcony Powstaniu Wielkopolskiemu.

Dbajmy o Polskę, o ludzi obok nas, dbajmy o siebie. Niechaj naszym hasłem pozostanie – Bóg, Honor, Ojczyzna!

Anna Paniszewa,

uczestniczka rajdu

Odessa 2021

Za nami kolejne wyzwania poznawania polskiej historii i odwiedzania naszych Rodaków mieszkających na terenach, gdzie kiedyś była Polska. To kolejny rajd z cyklu „Do granic I Rzeczypospolitej„. Tym razem do południowo wschodnich granic. Upamiętnimy też przypadającą w tym roku 400 rocznicę bitwy pod Chocimiem 1621.

Plan rajdu:
Dzień 1 / Czwartek 26 sierpnia / Dojazd do Jarosławia – nocleg
Dzień 2 / Piątek 27 sierpnia – 380 km / Jaroslaw – Złoczów – Huta Pieniacka – Jazłowiec
Dzień 3 / Sobota 28 sierpnia – 290 km / Jazlowiec – Okopy Św. Trójcy – Chocim – Kamieniec Podolski – Latyczów
Dzień 4 / Niedziela 29 sierpnia – 500 km / Latyczów – Odessa
Dzień 5 / Poniedziałek 30 sierpnia / Odessa
Dzień 6 / Wtorek 31 sierpnia / Odessa
Dzień 7 / Środa 1 września 310 km / Odessa – Tyraspol – Bielce
Dzień 8 / Czwartek 2 września 390 km / Bielce – Dolina
Dzień 9 / Piątek 3 września 260 km / Dolina – Łancut
Dzień 10 / Powrót do domów

Dzień 2

Jaroslaw – Złoczów – Jazłowiec

Przeprawa ze Złoczowa do Jazłowca to zaledwie 160 kilometrów, ale przez okropnie zniszczone drogi jechaliśmy aż trzy godziny! Co kilka kilometrów napotykaliśmy drogi szutrowe albo przeokropne dziury, przy których trzeba było zachować szczególną ostrożność. Natomiast ostatnie 50 km jechaliśmy w deszczu.
Nie przeszkodziło nam to jednak w zwiedzaniu
Zwiedziliśmy Złoczów, gdzie jak się okazało jest największa Polonia w całej Ukrainie!
Są tam ruiny zamku z fortyfikacją bastionową z XVII, których przez wiele lat właścicielami był ród Sobieskich.
Wieczorem dojechaliśmy do Jazłowca, gdzie są pozostałości pałacu z XVII w ( młodzieńcze lata spędził tam król Stanisław August Poniatowski). Niektórzy z nas byli tam w 2007 roku i nic się nie zmieniło – wciąż ruiny zamku robią spektakularne wrażenie!
Obecnie Siostry Niepokalanki prowadzą schronisko dla turystów i opiekują się dziećmi i osobami starszymi
Zmęczeni, ale pełni wrażeń dojechaliśmy do Klasztoru w Jazłowcu, gdzie spędziliśmy noc.

Dzień 3

Jazłowiec – Okopy Św. Trójcy – Chocim – Kamieniec Podolski – Latyczów.
Rano po dobrym śniadaniu wyruszyliśmy bardzo złą drogą do Okopów Św. Trójcy. To niesamowite miejsce, gdzie rzeka Zbrucz uchodzi do Dniestru i w XVII wybudowano twierdzę. W okresie międzywojennym była tam Strażnica KOP która broniła granicy Rzeczpospolitej
Niedaleko Okopów Św.Trojcy jest Chocim, dla nas Polaków niezmiernie ważne miejsce, ponieważ tutaj w 1673 roku Wojska Rzeczpospolitej Obojga Narodów pokonały Imperium Osmańskie
O bitwach, sławnych dowódcach, miejscach opowiada nam znakomicie pasjonat i znawca historii kolega Sławek
Kamieniec Podolski to ostatnie ważne miejsce na trasie trzeciego dnia. Obecnie miasto ok 100 tys. mieszkańców, nad którym góruje ogromna twierdza, która przez blisko 300 lat ochraniała południowo-wschodnie tereny Polski .
Z Kamieńca Podolskiego do Latyczowa udało nam się sprawnie przejechać po nowo wybudowanej drodze

Dzień 4

Latyczów – Odessa.
Rano w Latyczowie padało i było chłodno ( 16°C).
Wyruszyliśmy w deszczu więc trzeba było się ubrać w tzw deszczówki
Latyczów to ładne miasteczko z 15 tys mieszkańców, gdzie jest niewielka Polonia.
Trasa długa bo ponad 500 km. Padało przez ok 100 km ale w miarę drogi robiło się coraz cieplej i rozbieraliśmy się z deszczówek i ciepłych rzeczy.
Ponieważ nam się nie spieszyło robiliśmy kilka postojów, na pyszna soliankę, na lody i odpoczynek.
Do Odessy zajechaliśmy w słońcu
Jeszcze jedno ważne spostrzeżenie z Ukrainy – tutaj nikt nie nosi maseczek i w ogóle uważają ten obowiązek za zbędny. Groźby kar i nawet więzienia nie robią tutaj na nikim żadnego wrażenia

Dzień 5

Dzisiaj cały dzień w Odessie
Rano spotkalismy się z Panią Konsul w jedynym czynnym przez cały czas komunizmu kościele w Obwodzie Odesskim, przy którym działają dwa bardzo aktywne stowarzyszenia polonijne ( prowadzą teatr, chór, naukę języka polskiego itp..)
Następnie Pani Stella ( Polka), oprowadziła nas po mieście i piękną polszczyzną opowiadała o historii, ludziach, architekturze i zwyczajach
Na nas to miasto zrobiło ogromne wrażenie – ludzie życzliwi, otwarci, na każdym kroku widać niesamowite bogactwo przed 1918 r. o cudnych budynkach, parkach, szerokich ulicach
Obecnie Odessa liczy ok 1 mln mieszkańców ( mówią głównie po rosyjsku). Przed 1939 rokiem mieszkało tutaj 30 tys Polaków i była to głównie inteligencja osiadła w XIX wieku. Teraz mieszka tutaj ok 1 tys osób przyznających się do polskich korzeni
Wieczór w Odessie to niesamowite spotkanie z Polonią.
Na dziedzińcu budynku gdzie ma siedzibę Polonia czekało na nas kilkadziesiąt osób. Rosnące tam drzewo fantazyjnie ( pomysł jakiejś twórczej osoby) udekorowane biało-czerwonymi wstążkami.
Pani Prezes i jej współpracownicy przedstawili nam owoce swojej pracy, która jest imponująca, bo przygarniają do siebie osoby w różnym wieku, profesji i światopoglądu. Ich działalność sprawia, że przychodzą tam i uczą się języka polskiego nie tylko osoby o korzeniach polskich.
Nam zaimponowała młodzież, która z ogromną pasją zrealizowała etiudy filmowe- „Obietnica”, „Rodzina”, „Pokój „
Etiudy dostały nagrody na konkursach polonijnych i są wg mnie CUDNE.

Dzień 6

Katakumby odesskie to 2800 km podziemnych tuneli, korytarzy powstałych na skutek eksploatacji wapienia – materiału budowlanego tak potrzebnego podczas szybkiego rozwoju miasta od XIX wieku.
Katakumby odesskie nie cieszą się dobrą sławą ponieważ służyły za schronienie osobom z tzw półświadka – złodziejom, przemytnikom, handlarzom np kobietami itp..
Cześć katakumb w czasach tzw zimnej wojny została zamieniona na schrony przeciwatomowe.
Katakumby są pod aż 40% starej Odessy. .
Ogromna ilość korytarzy i tuneli to wielka pułapka dla osób chcących na własną rękę zwiedzać katakumby, ponieważ trudno znaleźć wyjście w całkowitej ciemności ( latarka i kask to podstawowe sprzęty).
Katakumby odesskie to niesamowite, tajemnicze miejsce.

Dzień 7

Odessa pożegnała nas pięknym słońcem.
Aby dojechać do jednego z większych miast Mołdawii – Bielc musieliśmy przekroczyć granicę ukraińsko-mołdawską ok. 60 km od Odessy. Poszło bardzo sprawnie.
Trzeba przyznać, że drogi Mołdawii znacznie się poprawiły od naszej ostatniej wizyty 10 lat temu.
Drogi raczej puste, a na mijanych polach głównie słonecznik i kukurydza.
W Bielcach w Domu Polskim przywitała nas Polonia, a młodzież wykonana kilka wspaniałych mołdawskich, energetycznych i skocznych tańców.
Polonia w Bielicach licząca ok. 200 rodzin jest najliczniejsza w Mołdawii. Młodzież chce studiować w Polsce i często się to udaje – w tym roku rozpoczną studia w kraju cztery dziewczyny.
W Mołdawii mówi się po rosyjsku, czuć tutaj atmosferę tęsknoty za ZSRR.

Dzień 8

Hotele w Mołdawii to dla nas wspomnienie lat 70-tych XX w. Ale nam rajdowiczom każde warunki odpowiadają
Pamiętać należy że Mołdawia to biedny kraj, wszyscy których spotkaliśmy mówią, że jest ogromne bezrobocie i młodzi ludzie uciekają za granicę
Do granicy mołdawsko-ukraińskiej jechaliśmy lokalnymi drogami przez malownicze wsie, gdzie można było spotkać wozy zaprzężone w konie, panie sprzedające owoce przy drodze, charakterystyczne domki i wyróżniające się złotymi kopułami małe cerkwie
Granica mołdawsko-ukraińska to min godzina, min cztery okienka, gdzie służby graniczne wprowadzają dane do ich systemów i np Pani na ukraińskiej granicy zrobiła sobie pół godzinną przerwę na śniadanie przed naszą odprawą
Po drodze przerwa na kawę i niekończące się dyskusje o życiu
Na Ukrainie lokalne drogi nadal w złym stanie, ale bardzo malowniczo
Trzeba wspomnieć o naszym rajdowym busie, który wspiera nas na każdym rajdzie a prowadzi go tym razem nasz kolega Marek, też motocyklista
Dzień zakończyliśmy w miasteczku Dolina na Ukrainie smaczną kolacją przy muzyce i w towarzystwie Polaków tutaj mieszkających. Są to osoby bardzo znaczące w tym 20 tys miasteczku – Mer Miasta, największy przedsiębiorca, znany lekarz, miejscowy artysta
Dolina to miasto partnerskie siedziby naszego Stowarzyszenia – Grodziska Wielkopolskiego, z którym mamy bliskie kontakty od kilkunastu lat. Zapoczątkował je ówczesny Burmistrz Doliny Wolodymyr Garazd.
Dolina przed II wojną światową należała do Polski, najwięcej było Polaków, mniej Żydów a najmniejsi liczebnie byli Ukraińcy.
Miasto słynęło z wydobycia ropy naftowej.

Dzień 9

Dolina na Ukrainie pożegnała nas w słońcu ale wyboista droga do granicy nie była łatwa przez silny wiatr.
Kilku kolegów postanowiło zostać na Ukrainie i zwiedzić Lwów- cudne Miasto
Dojechaliśmy do Korczowej czyli granica ukraińsko- polska
Były grupy motocyklowe które zostały odprawione w miarę szybko ale były i takie które czekały kilka godzin
Nikomu nie polecam tego przejscia
Wieczorem dojechalismy do Przeworska, gdzie odbyło się zakończenie rajdu – były podsumowania i plany na przyszłość

Opracowała
Iwona Michałek

Rajd im. Arcybiskupa Antoniego Baraniaka

Relacja z Rajdu naszego Przyjaciela, Waldka Rogozińskiego